Ostatnia aktualizacja 21 listopada 2025
Nie będę ukrywać – ostatnio mam z Allegro One Box coś w rodzaju toksycznej relacji. Paczki, które miały być na „jutro”, magicznie materializują się „po wakacjach” (albo po świętach, zależy od humoru kuriera). A w aplikacji widzę wyraźnie żółty pasek z napisem: przesyłka opóźniona – tak właśnie, czarno na białym… a raczej czarno na żółtym! Obok za każdym razem informacja, że „nowa data dostawy wkrótce” – co zwykle oznacza, że moja cierpliwość zostanie przetestowana na nowym poziomie.
Z drugiej strony jest InPost – ten cichy bohater polskiej logistyki, który po prostu… działa. Nie obiecuje cudów, nie świeci neonami „dostarczymy w jedno popołudnie”, tylko po prostu przywozi paczkę następnego dnia. Jak zamówię w poniedziałek, to we wtorek o 10 rano już mogę klikać „Odbierz paczkę”. W świecie Allegro One to brzmi jak science fiction, ale nie dla InPost.
Allegro One Box kontra InPost – czyli starcie Davida z… kartonem
Allegro One Box miało być tym nowym, lepszym rozwiązaniem dla kupujących. W teorii – cudo. W praktyce – kiedy Twoja paczka utknie między sortownią, a punktem odbioru, masz gwarancję żółtego statusu – przesyłka opóźniona i wyświetlający się komunikat, że „przesyłka powinna być…”. Teoretycznie spokojnie możesz otworzyć całą skrzynkę zdalnie… ale niestety paczek nie możesz przywołać siłą woli. Z InPostem jest inaczej. Zamawiam, dostaję SMS: “Twoja paczka została nadana” – i zanim zdążę pomyśleć, czy wziąć jeszcze jedno ciastko do kawy, mam kolejne powiadomienie: “Twoja paczka czeka w paczkomacie”. W tym tempie nawet pizza nie zawsze nadąża!
Dlaczego wybieram InPost? Bo… lubię spać spokojnie 😴
Bo nie muszę sprawdzać 15 razy dziennie statusu przesyłki, ani szukać, czy już zniknął żółty pasek sygnalizujący opóźnienie przesyłki. Bo wiem, że InPost nie kombinuje z terminami. Bo ich automaty mają miejsce, a nie „pełny moduł – spróbuj jutro”. W Allegro One Box czuję się jak w konkursie: może dziś uda się odebrać paczkę, a może nie.
A InPost? Działa jak dobrze nastrojony zegarek. Codziennie, bez wyjątku, nawet w sobotę i niedzielę (!). Ich kurierzy to trochę jak ninja – pojawiają się, zostawiają paczkę i znikają.
Pointa, czyli jak to mawiał klasyk…
Z Allegro One Box to trochę jak z tym „materacem idealnym z internetu” – w opisie wygląda jak marzenie, a w rzeczywistości budzisz się z bólem pleców i pytaniem, „czemu ja to zrobiłem?”.
InPost tymczasem to stary sprawdzony tapczan – może bez niebieskich LED-ów i marketingowego blichtru, ale działa zawsze, kiedy tego potrzebujesz.
Więc jeśli mam wybierać między żółtym paskiem statusu, a pewnością dostawy – i pomijam już te marginalne monety, wirtualne drzewka, moje uwielbienie do Allegro jako portalu, który ma najlepszą obsługę kupującego (już nie wspominam o bezpieczeństwie zakupów, które jest perfekcyjne) – stawiam na InPost. Bo w tej relacji nie ma zaskoczeń, tylko paczki. I to zawsze na czas.

Fajny wpis tylko szkoda, że w praktyce i tak nic się nie zmienia. Może chociaż parę osób się zastanowi, a kto wie, może wtedy i samo Allegro w końcu się obudzi.
Allegro One Box to masakra – paczki znikają, automaty padają, a dostawy wiecznie opóźnione. Brawo za te “ku dlaczego”, w punkt! 😂